czwartek, 27 czerwca 2013

NOTKA INFORMACYJNA 3

Kolejny raz nie mam rozdziału, i kolejny raz Was przepraszam :c
Po prostu, nie mam pomysłu na ten rozdział ;/
Wyjeżdżam w piątek, i wróce w piątek 05.07 :)
Mam nadzieję że wtedy wena mi powróci :D
A może macie jakieś propozycje, lub o czym chcielibyście poczytać?
Jakieś kłutnie,przyjaźnie lub romantyczne chwile? :)
Przepraszam jeszcze raz,
Asia ;3

niedziela, 23 czerwca 2013

ROZDZIAŁ 6



Witam :)
Mam nadzieję że ten rozdział Wam się spodoba. Przepraszam za lekkie opóźnienia ;c
Następny ozdział w czwartek ;3
Miłego czytania 
Asia <3 
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Megan od kilku godzin szykowała się na spacer z Alexem. Chłopak powiedział gdzie będzie na nią czekał, a także podał godzinę spotkania. Nie mogła się doczekać aż go zbaczy, ale także odczuwała strach. Nie wiedziała o czym mogłaby z nim rozmawiać. Zresztą, wydawało jej się to dziwne, że nieznajomy jej prawie chłopak zaprasza ja na spacer. Sam na sam.
Przeglądała szafę, i oglądała wszystkie ubrania jakie wpadły jej w ręce. „Nic nie pasuje” – myślała. Szukała czegoś wygodnego, ładnego, i dziewczęcego.  „Chyba pozostanie mi iść w szortach i koszulce” – westchnęła.
-Megan! – usłyszała krzyk mamy.
- Co się stało?
- Chodź na chwilę!
Dziewczyna zbiegła ze schodów, prawie wpadając na rodzicielkę.
-Więc? – zapytała.
-Byłam w galerii, i kupiłam Ci to – wskazała na siatkę rzuconą koło balustrady.
-Co to? – zapytała zaciekawiona podnosząc siatkę.
- Sukienka. Była na przecenie, po prostu musiałam Ci ja kupić – powiedziała entuzjastycznie mama dziewczyny.
-Ale… Dziękuję! – rzuciła się mamie na szyje.
- Nie ma za co, przyda Ci się coś ładnego.
„Szczególnie dziś” – pomyślała idąc z siatką na górę.
Położyła ją na łóżku, i wyjęła z niej prezent. Sukienka była śliczna. Skromna, lecz miała coś w sobie. Coś, dzięki czemu na pewno będzie idealna na dzisiejszy dzień. Była w kolorze bladego różu i sięgała do połowy ud. Pod biustem miała czarne zwężanie, i małą kokardkę w tym samym kolorze.
Gdy Megan założyła ją, poczuła się piękna. Leżała na niej idealnie. Dziwiła się, że jej mama ma aż tak dobry gust, i że akurat dziś kupi jej cokolwiek. Przypadek? Możliwe, choć Meg czuła że jakiś dobry anioł czuwa nad nią.
Miała jeszcze 20 minut, ale wolała być tam wcześniej, niż się spóźnić.
„Nie mam butów! W czym ja tam pójdę!? W adidasach lub trampkach!?”  - zaczęła nagle panikować.
Znów zbiegła na dół, prawie potykając się o własne nogi.
- Mamooo! – krzyknęła.
- Tak kochanie? – zapytała mama ukazując się zza łazienkowych drzwi.
- Mogę pożyczyć jakieś buty od Ciebie?
- Pewnie
- Dzięki, jesteś najlepszą mamą pod słońcem! – zawołała wesoło Megan.
- Chyba tylko gdy czegoś ode mnie chcesz! – zaśmiała się.
- Zawsze Cię kocham. Mamuś, ja wychodzę, zadzwonię gdy będę wracać. – rzuciła trzymając klamkę drzwi  wejściowych.
- Dobrze.
Wyszła z domu, i zaczęła podążać w stronę wyznaczonego jako miejsce spotkania miejsca. Mieli się spotkać pod budynkiem apteki. Niestety dziewczyna nie wiedziała, gdzie Alex chce ją zabrać.
„Poszłabym nad rzekę… to akie romantyczne!” – rozmarzyła się, lecz nagle pomyślała „Ej! Ja go nie znam! Czemu myślę o tym wszystkim w taki sposób! A o nim jak o chłopaku w którym się zakochałam! Tfu”
Dochodząc na miejsce spotkania Megan czuła motylki w brzuchu. Widziała w oddali Alexa ubranego w białą koszulkę, i zwykłe, ciemne dżinsy. Na nogach miał czarno-białe najki. Wyglądał tak…. „Idealnie” – pomyślała.
- Cześć ! – uśmiechnął się do niej.
- Hej – odparła Meg, również odsłaniając zęby.
- Ślicznie wyglądasz.
- Dzięki – odpowiedziała lekko speszona – to gdzie pójdziemy?
- Chciałbym Cię zabrać w jedno ważne dla mnie miejsce. To niedaleko.
Szli powoli rozmawiając głownie o szkole, tym co mu się w niej podoba, jak się czuje w swojej klasie, a także co myśli o nauczycielach. Dowiedziała się, że Alex chciałby się przepisać do którejś z równoległej klas, ponieważ jego rówieśnicy z 2a mało mu odpowiadają. Po kilkuminutowym spacerze doszli nad nie znane dotąd Megan miejsce. Stało tam wielkie drzewo, obok którego płynęła wąska rzeka. Pod drzewem znajdowało się kilka skał, na których można było usiąść. Słońce, które przedostawało się przez ciemnozielone liście tworzyło piękne, świetlne mozaiki. Słychać było śpiew ptaków i szum wody. „Najpiękniejsze miejsce jakie widziałam” – rozmarzyła się dziewczyna.
-Podoba Ci się?
-Bardzo! – odparła zachwycona.
- To może… usiądziemy i pogadamy?
- Jasne – powiedziała Meg siadając na jednej ze skałek.
- Dobrze się uczysz? – zaczął rozmowę Alex.
- Tak.. można tak powiedzieć. A ty?
- Nie najgorzej.
- Gdzie chodziłeś wcześniej do szkoły? – zapytała Megan.
- Ehh… czy to ważne? I tak mnie z niej wylali. To przeszłość. – odpowiedział szybko chłopak.
-Wylali? Za co!? – zapytała lekko przestraszona.
- Za mój charakter – odparł z kpiącym uśmieszkiem – Nie jestem jedną z tych osób które siedzą cicho, i nie mówią co im nie pasuje.
- Za to nie mogli Cię wylać.
- Tego – wskazał na pięść – też często używałem.
- Ale… - nie wiedziała co powiedzieć Meg.
- Ale co?
- Wydajesz się być taki poukładany i przyjacielski – odparła patrząc mu w oczy.
- Teraz taki jestem. Wiesz, w te wakacje bardzo się zmieniłem. Bójki, i te sprawy to już przeszłość. Kiedyś wszystko załatwiałem pięściami, albo nagadywałem komuś, nie oszczędzając wulgaryzmów. Większość się mnie bała, a nauczyciele mnie nienawidzili. Zresztą, ja ich też. Zdarzyło mi się powiedzieć że zachowują się jak idioci, i po prosu wyjść z klasy zapalić. Byłem bardzo nerwowy, a to mnie odstresowywało. Żałuję całego tamtego roku.
- Nadal to robisz? – zapytała z gulą w gardle.
- Chodzi o palenie? Nie. Mam pewnego dobrego anioła, który mi pomógł – zaśmiał się.
- Jake? – próbowała zgadnąć Megan.
- Nie, on… to trochę dłuższa historia.
- Więc Lucas?
- Tak, on jest świetnym przyjacielem. – zaczął – pomógł mi w najtrudniejszych sytuacjach. Nie lubiłem go na początku. Wydawał mi się zwykłym idiotą, kujonem którego obchodzi tylko nauka. W sumie nie pamiętam jak zaczęła się nasza przyjaźń. Wiem tylko, że to najlepsze co do tej pory mnie w  życiu spotkało. Gdyby nie on, pewnie byłbym teraz zwykłym dupkiem, dla którego dziewczyna to przedmiot. Nadal moim hobby były by bójki, i pewnie popadłbym w nałóg.
- Lucas będzie chodził ze mną do klasy – powiadomiłam go.
- Serio? Fajnie. Na pewno się zaprzyjaźnicie. – odparł wesoło.
- Mam taką nadzieję, od początku wydawał mi się miły, i kontaktowy.
- Ale oczywiście, nie jest aż tak miły i kontaktowy jak ja – zaśmiał się.
- Oczywiście – również się zaśmiała – Jesteś równie skromny co Chris.
- Łączy Cię coś z nim?
- Przyjaźń.
- Tylko? – dodał.
- A co, zazdrosny? – zakpiła z niego Meg.
- Nie, nie… - odparł speszony.
- Aaaa… opowiesz mi o Jake’u? – zmieniła temat Megan.
- On był taki sam jak Lucas. Grzeczny, poukładany i dobrze się uczył. Wszystko zmieniło się gdy do szkoły doszedł Blake. Był gorszy ode mnie. Palił, pił, i zadawał się z jakimiś napakowanymi kolesiami. Ja byłem przy nim niczym. Za ofiarę wybrał sobie Jake’a. Był naiwny, i dał się zmanipulować temu debilowi.  Wciągnął Jake’a w używki. Zaczęli się przyjaźnić. Był wpatrzony w niego jak w obrazek, i chciał być jak on. Dla wszystkich był chamski, i zawsze w obecności Blake’a starał się zrobić coś głupiego, tak by mu zaimponować.  Na szczęście wtedy ja przyjaźniłem się już z Lucasem, i razem postaraliśmy się mu pomóc. Nie zmienił się do końca, trochę chamskości i olewczego stosunku do niektórych rzeczy mu zostało. Czasem jest tez za pewny siebie. Ale cieszę się, że wyciągnęliśmy go z tego zanim było za późno.
- Ja… on… - próbowała coś powiedzieć.
- Już nie bierze. Skończył z używkami, i „nawraca się” – dodał Alex.
- To wszystko jest dziwne… mieliście ciężko… - westchnęła Megan.
- Najciężej pewnie miał Lucas ze mną. Wyciągnąć takiego dupka jak ja z kompletnego dna, i zmienić mnie w taką osobę jaką jestem. Z Jake’iem było łatwiej. Było nas dwóch, łatwiej było mu pomóc, bo większość rzeczy robił tylko by zaimponować Blake’owi.
- Cieszę się że wszystko teraz jest dobrze. – powiedziała wesoło Meg.
- Ten rok będzie inny. Nie jesteśmy już tymi ludźmi jakimi byliśmy jeszcze przed wakacjami. – powiedział z dumą.
- Cieszę się że Was poznałam – uśmiechnęła się dziewczyna.
Oboje wstali, i ruszyli w drogę powrotną. Zostawili temat przeszłości  za sobą. Megan zagadywała go o jego hobby, pasje, znajomych, rodzinę. Chciała się dowiedzieć o nim jak najwięcej. Czuła, że stanie się on dla niej kimś ważnym…

piątek, 21 czerwca 2013

NOTKA INFORMACYJNA 2

Przepraszam Was bardzo, ale musze przełożyć termin dodania kolejnego rozdziału na sobotę wieczór :) Miałam po pristku zwariowany tydzień, i dziś napisze połowę rozdziału, a jutro go dokończę.
Przepraszam jeszcze raz ;c
Asia.
EDIT : POCZEKAJCIE JESZCZE DO NIEDZIELI, ALE ZA TO ROZDZIAŁ BĘDZIE DŁUŻSZY, I MAM NADZIEJĘ FAJNY, BO WPADŁY MI DO GŁOWY CIEKAWE POMYSŁY :) 

poniedziałek, 17 czerwca 2013

ROZDZIAŁ 5, CZĘŚĆ 2

Witam :)
Rozdział miał się ukazać we wtorek, a jednak jest w poniedziałek ;>
Zmotywowaliście mnie komentarzami, i bardzo przyjemnie pisąło mi się ten rozdział ;)
Mam nadzieje że Wam się spodoba.
Następny prawdopodobnie w czwartek lub piątek! :)
Buziaki, Asia :3
---------------------------------------------------------------------------------------------------------


~W DOMU MEGAN~
- No, opowiadaj – zachęcała Meg.
-W sumie to nic ważnego…
-Jasne… - mruknęła.
- Okej. Chodzi o Cathy.
-To już mówiłeś. – powiedziała zmieniając pozycje na siedzenie po turecku.
- No wiesz.. eee… ona chyba mi się podoba… - wydukał.
Na dziewczynę spłynęła fala różnych uczuć. Z jednej strony była zaskoczona, z drugiej szczęśliwa, bo to jej najlepsi przyjaciele, a z trzeciej dochodził smutek, bo jakimkolwiek związkiem relacja między nimi mogłaby się zniszczyć. Nie wiedziała co o tym myśleć – przecież znali się od zawsze… i od zawsze byli PRZYJACIÓŁMI. Przeżywali upadki, ale nigdy więź między nimi się nie przerwała. Teraz ta więź miała by się jeszcze bardziej zacieśnić ? ‘’A co wtedy będzie ze mną’’ – pomyślała – ‘’Oni będą spędzać ze sobą mnóstwo czasu, a ja..? Najprawdopodobniej zostanę sama’’
- Wszystko okej? Wiem, że to dla Ciebie dziwne…  - przerwał jej rozmyślanie.
‘’Wszystko okej? Człowieku, przyjaźnisz się z nią już prawie osiem lat, a ty wyskakujesz z tym, ze Ci się podoba’’
- Od kiedy?
-Co od kiedy? – zapytał zdziwiony Chris.
-Od kiedy Ona Ci się podoba? Nie zgrywaj idioty.
- Może wcale nie muszę zgrywać? – zakpił sam z siebie.
-Ehh… no opowiadaj
- Pamiętasz jak w wakacje byliśmy nad jeziorem?
W tym momencie przypomniał jej się ten dzień.  Rano rowerami pojechali nad pobliskie jezioro. Cały dzień spędzili na wygłupach i rozmowach. Pamiętała nawet w co była ubrana – dżinsowe szorty, i biała koszulka na ramiączkach. Razem oglądali zachód słońca siedząc na małym, drewnianym mostku.
Wtedy nie mówili nic. Tylko obserwowali. Cathy położyła się Chrisowi na kolanach, i uśmiechnęła się do niego. ‘’To było urocze’’ – pomyślała Meg również się uśmiechając . Potem przerwał tą romantyczną chwilę, i wrzucił obie przyjaciółki do jeziora. Woda była bardzo zimna, więc stojąc dumny na moście śmiał się z Megan i Cathy które jak najszybciej próbowały wyjść z wody.
A na końcu…
- Wtedy pożyczyłem jej bluzę – wtrącił, jakby czytając w myślach dziewczyny.
- Jeden z najlepszych dni w wakacje. – rozmarzyła się.
- Dla mnie najlepszy.
- Pomijając to że wrzuciłeś nas do jeziora – odparła z wyrzutem.
- Wtedy popatrzyła się tak na mnie… Ona jest taka.. taka…
- No jaka?
- Wspaniała! – wydusił wreszcie.
Zapadła niezręczna cisza, nikt nie wiedział co powiedzieć.
-To… co masz zamiar z tym zrobić? – zapytała wreszcie Megan.
-Nie wiem… jest dla mnie wszystkim. Jest cudowna. Wspiera mnie, świetnie się przy niej bawię…
- I ?
- I ją kocham…
W kąciku jego lewego oka zauważyłam łzę. Czyżby Chris – najlepszy zawodnik drużyny koszykówki, szkolne ciacho, pewna siebie i wyluzowana osoba, którą tak wiele osób szanowało, podziwiało i lubiło, płakał?
- Ty… płaczesz? – drugie słowo ledwo przeszło jej przez gardło.
- Ja? Chyba śnisz. Ja nie płaczę! – powiedział ocierając oko.
- Jesteś żałosny.
- Ja? Przecież mówię prawdę!
- Hmmm… czyli mówisz mi, że te kropelki na Twoim policzku to nie łzy? – zaśmiała się.
- Jakie łzy? – przetarł twarz rękawkiem koszulki.
- Idiota!
- Ale jaki kochany idiota! – zaśmiał się.
- To może ja pójdę, zobaczymy się jutro w szkole.
- Cześć! – pożegnał się Chris.


W szatni panował tłok. Dziewczyny rozmawiały na temat nowych uczniów, a chłopaki omawiali wczorajszy mecz. Megan spośród tłumu zobaczyła Cathy. Podbiegła do niej i przywitała się, przytulając ją.
- Hej! Masz wszystko? Nie kupiłam jeszcze podręcznika do geografii
- Tobie tylko nauka w głowie? Trzeba poznać tych nowych! – wskazała na gromadkę uczniów.
- I mówi to nieśmiała Cathy?
-Może przyszedł czas na zmiany? – zachichotała.
- Z czego Wam tak wesoło? – usłyszała za sobą głos Chrisa.
- Z Ciebie – mruknęła Megan, i cała trójka zaśmiała się.
-O, idzie Alex z jego ‘’gangiem’’ – powiedziała cicho przyjaciółka.
Meg odwróciła się, i napotkała spojrzenie chłopaka. Szybko jednak odwróciła wzrok.
-No proszę proszę ! Trzej muszkieterowie! – zaśmiał się Alex.
- Cześć – powiedziała Megan wesoło.
- A koleżanka się zemną nie przywita? – powiedział Jake do Cathy robiąc oczy szczeniaka.
- Hej – mruknęła.
- A może tak z uśmiechem? No, dla Jake’usia!
- Spadaj już – syknął Chris.
- Widzę że pan koszykarz się stawia…
- Po prostu jesteś obleśny.
- Dobra chłopaki, idziemy. Cześć Wam! – powiedział wesoło Alex, po czym wymierzył Jake’owi lodowate spojrzenie. Jednak zawrócił, i ponownie podszedł do Meg.
- Możemy pogadać po pierwszej lekcji?
- Tak.. chyba tak.. – wyjąkała.

Przez całą lekcje wierciła się, i co kilka minut sprawdzała godzinę na zegarku w telefonie. Miała wrażenie jakby czas stanął w miejscu, lub cofał się. ‘’Najbardziej dłużąca się lekcja w moim życiu!’’ – myślała ze złością.
-Okej, do końca lekcji pozostało 10 minut, możecie zacząć odrabiać zadanie domowe – powiedziała z uśmiechem nauczycielka fizyki. Starsza kobieta, z krótkimi, czarnymi włosami, na których widać było już oznaki starości, i niebieskimi oczami. Zawsze ubierała się elegancko, i jej styl nie pasował zupełnie do jej charakteru, i wieku.
- Megan! Proszę wykonywać polecenia!
- Ale ja… Powiedziała pani ze MOŻEMY robić zadanie domowe – odparła z dumą dziewczyna.
- Aaaaa… rób co chcesz. Ale jeśli jutro nie będziesz miała nic uzupełnionego, to obiecuję, ze nie będzie z tobą dobrze! – odparła speszona nauczycielka.
- Dobrze.
Resztę lekcji Megan patrzyła się w okno. Ciekawiło ja to, co ma jej zamiar powiedzieć Alex.
Nie znała go dobrze, wiec to nic poważnego… A jeśli? Z jedne strony się bała, a z drugiej? Może to zwyczajna rozmowa?
Wreszcie usłyszała upragniony dzwonek, na który czekała całe 45 minut.
- Alex! – o mało nie wpadła na chłopaka.
- Więc o czym chciałeś porozmawiać?
- Chciałbym Cię zaprosić na spacer…

sobota, 15 czerwca 2013

ROZDZIAŁ 5, CZĘŚĆ 1



 Przepraszam Was bardzo mocno za moje lenistwo, i opuźnienia ;c
Teraz machnęłam na szybko połowę rozdziału 5, wiem, jest okropnie krótka ;c
Odpłacę się dłuższą drugą częścią, która pojawi się w wtorek, lub wcześniej :))
Jeszcze raz przepraszam.
Wasza Asia :)


 ------------------------------------------------------------------------------------------------
Odwróciła się, i zobaczyła stojącego za nią Lucasa. Chłopak patrzył na nią z wielkim uśmiechem.
-Cześć!
- Hej.. co ty tu robisz? – zapytała Meg.
-Ja? Stoję – zaśmiał się.
- Przecież masz teraz lekcje gdzie indziej.
-Nie… chyba ze pomyliłem klasy? – zapytał lekko speszony.
- 2a ma teraz na innym piętrze.
- Ale ja chodzę do 2a…
- Co?! Jeju.. nie jesteś w klasie z Alexem i Jake? – zdziwiła się.
-Nie… Ale przynajmniej znam tu Ciebie – uśmiechnął się.
-Jeszcze mnie nie znasz
- Jeszcze – podkreślił.
Weszli do klasy, i rozsiedli się w ławkach. Wychowawczyni – starsza pani z blond włosami, ostrzyżonymi bardzo krótko, opowiadała im o ich obowiązkach, regulaminie, i oczywiście wspomniała o tym, jak miło widzieć ich znów po wakacjach.
- Jesteście najwspanialszą klasą jaką mogłam mieć! – dodała pod koniec z entuzjazmem.
-Jeszcze 10 minut temu, gdy biegałem na korytarzu powiedziała Pani, że jesteśmy tylko bandą rozwydrzonych dzieciaków – powiedział z wyrzutem siedzący w ostatniej ławce Max.
Nauczycielka zrobiła się czerwona, a następnie ruchem ręki wskazała na drzwi, co znaczyło że klasa może opuścić już salę i rozejść się do domów. Wszyscy uczniowie jak najszybciej opuścili szkołę.
- Jak tam? – podszedł do niej Chris
- A jak ma być?
- Widzę że kręcisz z tym nowym – puścił do niej oko.
- Chyba Ci się coś przywidziało – mruknęła.
- Mi? Czyli nie rozmawiałaś z nim dziś przed lekcją?
-Może tak, a może nie – Meg od razu oblał rumieniec.
- Kiepsko kłamiesz – uśmiechnął się do niej.
- Nie we wszystkim zawsze będę najlepsza – powiedziała krzyżując ręce na piersiach.
- Ej, złotko, nie obrażaj się
- Okej, okej…
- Bo wiesz, muszę z Tobą pogadać…
- Hmm… o Twoich włosach, sukcesach z drużyną, czy może jakaś ślicznotka z trzeciej na Ciebie leci? – zadrwiła z niego.
- Serio, tu chodzi o coś poważnego…
- O co? – zapytała zdziwiona
- O Cathy…

niedziela, 9 czerwca 2013

NOTKA INFORMACYJNA

Jadę na trzy dni do Pragi :)
W tym czasie będę myśleć nad kolejnymi cześciami, ale może Wy macie jakiś pomysł?
Co mogło by się wydarzyć, lub jak myślicie, jak potoczą się losy bohaterów? Jakie wiezi między nimi zajdą? :3
Na razie życzę Wam miłego czytania, do środy lub czwartku! <3
Asia [ @joasiaaa_xd ]
PS: dziękuję za komentarze, nie spodziewałam się aż tylu, jesteście super :)

sobota, 8 czerwca 2013

Rozdział czwarty

Hej :)
Przepraszam że rozdział nie pojawił się w sobotę [już od 15 min mamy niedzielę]
ale wena przybyła dopiero wieczorem ;3
Bardzo też dziękuję za komentarze, jesteście CUDOWNI <3
Następny rozdział po moim powrocie z Pragi, czyli w środę :)
@joasiaaa_xd
PS: NASTĘPNY ROZDZIAŁ BĘDZIE JUŻ MEGA DŁUGI :)
---------------------------------------------------------------------------------------------------

~ O1.O9 – ROZPOCZĘCIE ROKU SZKOLNEGO ~
     -Jak ślicznie wyglądasz! – pochwaliła Megan przyjaciółka, gdy tylko ją zobaczyła.
-Nie widzę nic szczególnego w białej koszuli i dżinsach – odparła uśmiechając się do przyjaciółki. - Idziemy? Zaraz zacznie się akademia.
- Nie. Poczekajmy na Chrisa – Powiedziała Cathy i rozglądnęła się, czy w oddali nie widać już chłopaka.
- O, idzie! – powiedziała z entuzjazmem.
Chris był ubrany w białą  koszulę, i czarne, nie za luźne spodnie. Nie byłby sobą, gdyby ubrał odświętne buty, więc założył szaro-turkusowe skejty.
-Cześć dziewczyny – przywitał się.
- Hej – odpowiedziały Meg i Cathy jednocześnie.
- Co tak na mnie patrzycie, aż tak Wam się podobam? – zaśmiał się.
Powoli przeszli przez drzwi wejściowe szkoły. Ich oczom ukazały się znajome twarze i…
-Alex… -powiedziała pod nosem Megan.
-Co?
- A nic… aaaale gorąco – wymigała się od przesłuchań.
Weszli na salę gimnastyczną, gdzie dyrektor, nazwany przez uczniów ‘’Pan Wąsik’’ wygłaszał swoje przemówienie.
- Bardzo cieszy mnie to, że mogę przywitać nowych uczniów. Mam nadzieję że będzie nam się bardzo dobrze razem pracować, i nauka tu będzie dla was przyjemna
- Bla,bla,bla… - przedrzeźniał go Chris.
- Ma pan coś do powiedzenia, drogi Christopherze? – wskazał go palcem mężczyzna.
- Ja tylko chwaliłem, jakie to piękne przemówienie Pan wygłasza – powiedział z lekką ironią, po czym dyrektor uśmiechnął się do niego.
Po skończonej akademii uczniowie wybiegli na piętnastominutową przerwę, po której każda klasa miała otrzymać plany lekcji i dzienniczki.
- Już myślałam ze nigdy tego nie skończy! – odetchnęła z ulgą Cathy.
- Przecież on tak pięknie mówił – kontynuował swoje ironiczne wypowiedzi Chris.
- Aż łezka się w oku kręciła! – śmiała się Megan.
Nagle odwróciła się do tyłu, i zobaczyła Alexa z dwójką kolegów u boku.
-Chris! Siema! – przywitał się jeden z jego ‘’obstawy’’
- Hej! Miło Was znów widzieć
- Może przedstawisz nam swoje koleżanki? – Zapytał drugi z nich.
- To jest Megan, a to Cathy – wskazał na przyjaciółki.
- To jest Lucas, a to Jake – Przedstawił swoich kumpli Alex.
- A ty? – Zapytała Cathy
- Alex. Miło mi – podał jej dłoń, a następnie popatrzył się na drugą z nich.
- Megan, tak? My się już znamy. Twój wybawiciel, miło mi. – uśmiechnął się do niej.
- Jaki ty zabawny – odparła z udawaną obojętnością, choć uśmiech sam wkradał się na jej usta.
- A blondyneczka da się zaprosić na spacer? – zapytał Jake.
- Blondyneczka ma imię! – odparł oburzony Chris.
- Cathy, Cathy. To jak?
- Mam inne plany – odpowiedziała pośpiesznie.
- Tak, uczy MNIE matmy – szybko wyrzucił z siebie Chris, akcentując słowo ‘’mnie’’
- Czyżby Pan Ideał był zazdrosny o koleżankę? – zakpił Jake.
- Zamknij się- warknął, a jego oczy aż płonęły ogniem.
- Przestańcie! Może chodźmy już na lekcje? – wtrąciła się Meg by jak najszybciej przerwać ich sprzeczkę.
- Tak, świetny pomysł – mruknął pod nosem Chris, i z nienawiścią spojrzał na Jake’a.
Szli w stronę klasy 51, gdzie miała się odbyć lekcja organizacyjna, gdy nagle Megan poczuła czyjąś rękę na ramieniu. Przeszedł ją mały dreszcz, i odwróciła się do tyłu.
- Alex? Czego chcesz? – zapytała chłopaka.
- Mam nadzieję że odzyskam moją bluzę? – uśmiechnął się.
- Widzę że bardzo Ci na tym zależy.
- W  sumie to był pretekst. Bardziej zależało mi na rozmowie z Tobą
- Potrafisz być zabawny – zaśmiała się.
- Mama zawsze powtarzała mi ze prawda potrafi być okrutna, może jednak czasami jest zabawna? – ponownie pokazał swoje zęby.
Mocniej zabiło jej serce. On naprawdę chciał z nią porozmawiać? Nie znał jej, a ona nie znała jego. Może i był przystojny, ale nie zmieniało to faktu że jest jej obcą osobą.
- To o czym chciałeś pogadać?
- Nic wielkiego, chciałem tylko zapytać… y.. do której chodzisz klasy? – po jego minie widać było ze wymyślił to na poczekaniu.
- 2c, a ty?
- 2a – odparł ze smutkiem.
- Mamy razem plastykę i wos
- 45 plus 45… hmm… 90 minut w tygodniu z Tobą? Nieźle – zaśmiał się.
- Jeszcze przerwy. Będziesz miał mnie niedługo dość! – dziewczyna również się zaśmiała.
- Ciebie? Nigdy! - oboje śmiali się w najlepsze.
Krzyk Chrisa wołający Meg dobiegał z końca korytarza. Chłopak przystanął czekając na przyjaciółkę.
- Chyba będę już iść… Wiesz, lekcje
- To do zobaczenia!
Pobiegła w stronę Chrisa i zamyślonej Cathy. Serce biło jej jak szalone. Jeszcze nikt nigdy nie rozmawiał z nią w taki sposób. Próbowała nie myśleć o nim jak o chodzącym cudzie. ‘’Nie znam go, pewnie okaże się debilem’’ – wmawiała sobie. ‘’A może taki kit wciskał kilku innym dziewczynom? Nie, nie będę mu jeszcze ufać, może być inny’’ – kontynuowała.
- Stop, stop! Jeszcze byś na mnie wpadła! – zawołał Chris.
- I zmięłabym Ci koszulę, co? – zadrwiła z przyjaciela.
- Gdybyś znalazła się już w moich objęciach, nie chciałabyś… - zaczął swoja gadkę, ale zniecierpliwiona Cathy przerwała mu.
- Idziemy? Większość klasy już weszła!
- Okej… - odpowiedzieli równocześnie.
- A ty, zaraz opowiesz mi jak poznałaś tego nowego –szepnęła Cathy, tak aby nikt oprócz Magan nie mógł tego usłyszeć.
- Ale ja… no… - starała się wymyślić wymówkę.
- Bez żadnych ‘ale’ , mi możesz zaufać. – powiedziała przyjaciółka wchodząc do klasy.
I co jej powie? ‘’Szłam sobie spokojnie do domu, a tu nagle pojawił się on i zaproponował mi swoją bluzę’’ ? ‘’To przecież brzmi jak z taniej komedii romantycznej!’’ – pomyślała. ‘’Może uwierzy gdy powiem jej prawdę? Musi uwierzyć, przecież  jej moją przyjaciółką.’’ – dodała szybko w myślach.
Jej rozmyślanie przerwał czyjś głos tuż za jej plecami.