Nie wiedziała co
zrobić. Odpisać ‘’kogo to numer?’’ Nie....Może nie będzie odpisywać w ogóle? Jeśli to jakiś idiota który chciał się
z niej pośmiać, nie będzie czuł tej satysfakcji. ‘’A jeśli ktoś naprawdę chce
popisać?’’ – zastanawiała się. ‘’Ze mną? To na pewno żarty. Zresztą jak zależy
to napisze znowu’’ – pomyślała i powoli wstając z ławki ruszyła w kierunku
pobliskiego marketu, w którym miała zamiar kupić coś do picia by ugasić
pragnienie. Szła powoli patrząc w chodnik, starając się nie nadepnąć na linie,
tak jak to robiła parę lat temu.
- Meg! Co ty tu robisz? – Usłyszała podekscytowany głos
Cathy. – Może wybierzesz się ze mną do
kawiarni? Chyba tylko kawa postawi mnie na nogi.
- Aaaa… Hej! – Spojrzała na nią – Chętnie pójdę, zresztą
chce mi się pić, i muszę Ci coś powiedzieć…
Gdy dziewczyny doszły do kawiarni, zajęły czteroosobowy
stolik pod oknem, i uśmiechnęły się do kelnera. Po chwili podszedł do nich z
menu, i powiedział że wróci za dwie minuty odebrać zamówienie.
-To jak? Miałaś mi o czymś opowiedzieć
-Chodzi o to że dostałam sms’a…
-Też je dostaje, to raczej normalne – zaśmiała się Cathy.
-Ale zobacz, znasz ten numer? – pokazała jej telefon z
zapisanym numerem.
-Nieee… Może Chris będzie wiedział?
-Nawet go nie zapytam. Nie obchodzi mnie to tak bardzo –
odparła z obojętną miną, choć ciekawość zżerała ją od środka.
-A..no ale – zaczęła mówić
Cathy, ale kelner przerwał jej wypowiedz.
-Co podać dziewczyny?
Był mniej więcej w wieku dwadzieścia do dwudziestu pięciu
lat. Wysoki, przystojny, z brązowymi, lekko zmierzwionymi już włosami. Jego
oczy również były w kolorze czekolady. Był ubrany w czarną koszulę i dżinsowe
spodnie. Na szyi miał zawiązany czerwony krawat. Co jakiś czas posyłał w stronę
dziewczyn uśmiechy, czekając na zamówienie.
- To ja może kawę mrożoną.
-Dla mnie to samo – odparła Megan bez zastanowienia.
Po minie kelnera dało się odczytać słowa ‘’i na tak małe
zamówienie musiałem aż tyle czekać?’’ , lecz pośpiesznie zmienił wyraz twarzy i
posłał ciepły uśmiech.
- Cześć kochane! –Zawołał Chris stając przy ich stoliku.
-A ty co tu robisz? – Zapytała Cathy.
-Wracam z treningu. A co Cat, nie cieszysz się na mój widok?
– Zaśmiał się i usiadł koło dziewczyny.
Kelner przyniósł zamówienie przyjaciółek, ponownie ukazując
swoje białe zęby.
-To był ostatni trening w tym składzie. Po rozpoczęciu roku
szkolnego dojdą nowi członkowie… Już nie będzie tak fajnie.. Ale! Ja pokarzę im
gdzie ich miejsce! Przecież to ja jestem najlepszym zawodnikiem! – Roześmiał się
sam z siebie, i nie zwracając uwagi na to, że dziewczyny bardziej były zajęte
zawartością swoich szklanek niż jego opowieściami, kontynuował. – No i…. po
treningu podeszli do mnie jacyś trzej… Nie znałem ich, ale powiedzieli że będą
grać ze mną w drużynie, i będą z nami chodzić do gimnazjum… A! i oczywiście
dodali że miło mnie poznać, ale to chyba oczywiste, haha! – Znów sam zaśmiał
się ze że swojej wypowiedzi, po czym popatrzył na Megan która na chwilę odłożyła
swój napój. Wziął go, i pociągnął kawę przez rurkę.
- Mniam – oblizał usta.
- Jesteś wredny – zakpiła dziewczyna.
-No ale za to mnie kochacie – spojrzał na nie z uśmiechem –
To ja już idę, mam jeszcze trochę spraw do załatwienia.
-My też w sumie już się zbieramy, musimy tylko zapłacić. –
Odpowiedziała Cathy wyciągając pieniądze z portfela.
Podeszły do lady, i podały pieniądze młodemu chłopakowi.
-Dziękujemy! – powiedziały wesoło wychodząc z lokalu.
Nie sądziły że zasta ich tak miła niespodzianka w postaci
deszczu, który spadł w tak krótkim czasie….
Fajnie rozwijająca się akcja, kończysz rozdziały w intrygujących momentach, co wciąga czytelnika do dalszego czytania. Proponowałabym jednak nieco dłuższe rozdziały.
OdpowiedzUsuńZaczyna się robić ciekawie ,czekam na kolejne rozdziały ;)
OdpowiedzUsuńFajnie się zapowiada ... :DDD
OdpowiedzUsuńKlik
hmm, kiedy kolejny?
OdpowiedzUsuń