sobota, 15 czerwca 2013

ROZDZIAŁ 5, CZĘŚĆ 1



 Przepraszam Was bardzo mocno za moje lenistwo, i opuźnienia ;c
Teraz machnęłam na szybko połowę rozdziału 5, wiem, jest okropnie krótka ;c
Odpłacę się dłuższą drugą częścią, która pojawi się w wtorek, lub wcześniej :))
Jeszcze raz przepraszam.
Wasza Asia :)


 ------------------------------------------------------------------------------------------------
Odwróciła się, i zobaczyła stojącego za nią Lucasa. Chłopak patrzył na nią z wielkim uśmiechem.
-Cześć!
- Hej.. co ty tu robisz? – zapytała Meg.
-Ja? Stoję – zaśmiał się.
- Przecież masz teraz lekcje gdzie indziej.
-Nie… chyba ze pomyliłem klasy? – zapytał lekko speszony.
- 2a ma teraz na innym piętrze.
- Ale ja chodzę do 2a…
- Co?! Jeju.. nie jesteś w klasie z Alexem i Jake? – zdziwiła się.
-Nie… Ale przynajmniej znam tu Ciebie – uśmiechnął się.
-Jeszcze mnie nie znasz
- Jeszcze – podkreślił.
Weszli do klasy, i rozsiedli się w ławkach. Wychowawczyni – starsza pani z blond włosami, ostrzyżonymi bardzo krótko, opowiadała im o ich obowiązkach, regulaminie, i oczywiście wspomniała o tym, jak miło widzieć ich znów po wakacjach.
- Jesteście najwspanialszą klasą jaką mogłam mieć! – dodała pod koniec z entuzjazmem.
-Jeszcze 10 minut temu, gdy biegałem na korytarzu powiedziała Pani, że jesteśmy tylko bandą rozwydrzonych dzieciaków – powiedział z wyrzutem siedzący w ostatniej ławce Max.
Nauczycielka zrobiła się czerwona, a następnie ruchem ręki wskazała na drzwi, co znaczyło że klasa może opuścić już salę i rozejść się do domów. Wszyscy uczniowie jak najszybciej opuścili szkołę.
- Jak tam? – podszedł do niej Chris
- A jak ma być?
- Widzę że kręcisz z tym nowym – puścił do niej oko.
- Chyba Ci się coś przywidziało – mruknęła.
- Mi? Czyli nie rozmawiałaś z nim dziś przed lekcją?
-Może tak, a może nie – Meg od razu oblał rumieniec.
- Kiepsko kłamiesz – uśmiechnął się do niej.
- Nie we wszystkim zawsze będę najlepsza – powiedziała krzyżując ręce na piersiach.
- Ej, złotko, nie obrażaj się
- Okej, okej…
- Bo wiesz, muszę z Tobą pogadać…
- Hmm… o Twoich włosach, sukcesach z drużyną, czy może jakaś ślicznotka z trzeciej na Ciebie leci? – zadrwiła z niego.
- Serio, tu chodzi o coś poważnego…
- O co? – zapytała zdziwiona
- O Cathy…

5 komentarzy:

  1. Jak mogłaś przerwać w takim momencie :( Rozdział genialny tylko trochę krótki ale i tak kocham tego bloga ;)
    +zapraszam do mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  3. Rozdział jest świetny,tylko trochę dużo dialogów i krótki rozdział :) Ale i tak piszesz świetnie :)
    W wolnej chwili zapraszam do mnie youre-missing-my-love.blogspot.com :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Jak dla mnie ilosć dialogow jest odpowiednia, ale powinnaś bardziej wydłużyć tekst ciągły. Poza tym super, z moich obserwacji wynika, że najlepiej wychodzą ci dialogi ;3

    OdpowiedzUsuń