Witam :)
Mam nadzieję że ten rozdział Wam się spodoba. Przepraszam za lekkie opóźnienia ;c
Następny ozdział w czwartek ;3
Miłego czytania
Asia <3
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Megan od kilku godzin szykowała się na spacer z Alexem. Chłopak powiedział gdzie będzie na nią czekał, a także podał godzinę spotkania. Nie mogła się doczekać aż go zbaczy, ale także odczuwała strach. Nie wiedziała o czym mogłaby z nim rozmawiać. Zresztą, wydawało jej się to dziwne, że nieznajomy jej prawie chłopak zaprasza ja na spacer. Sam na sam.
Megan od kilku godzin szykowała się na spacer z Alexem. Chłopak powiedział gdzie będzie na nią czekał, a także podał godzinę spotkania. Nie mogła się doczekać aż go zbaczy, ale także odczuwała strach. Nie wiedziała o czym mogłaby z nim rozmawiać. Zresztą, wydawało jej się to dziwne, że nieznajomy jej prawie chłopak zaprasza ja na spacer. Sam na sam.
Przeglądała szafę, i oglądała wszystkie ubrania jakie wpadły
jej w ręce. „Nic nie pasuje” – myślała. Szukała czegoś wygodnego, ładnego, i
dziewczęcego. „Chyba pozostanie mi iść w
szortach i koszulce” – westchnęła.
-Megan! – usłyszała krzyk mamy.
- Co się stało?
- Chodź na chwilę!
Dziewczyna zbiegła ze schodów, prawie wpadając na
rodzicielkę.
-Więc? – zapytała.
-Byłam w galerii, i kupiłam Ci to – wskazała na siatkę
rzuconą koło balustrady.
-Co to? – zapytała zaciekawiona podnosząc siatkę.
- Sukienka. Była na przecenie, po prostu musiałam Ci ja
kupić – powiedziała entuzjastycznie mama dziewczyny.
-Ale… Dziękuję! – rzuciła się mamie na szyje.
- Nie ma za co, przyda Ci się coś ładnego.
„Szczególnie dziś” – pomyślała idąc z siatką na górę.
Położyła ją na łóżku, i wyjęła z niej prezent. Sukienka była
śliczna. Skromna, lecz miała coś w sobie. Coś, dzięki czemu na pewno będzie
idealna na dzisiejszy dzień. Była w kolorze bladego różu i sięgała do połowy
ud. Pod biustem miała czarne zwężanie, i małą kokardkę w tym samym kolorze.
Gdy Megan założyła ją, poczuła się piękna. Leżała na niej
idealnie. Dziwiła się, że jej mama ma aż tak dobry gust, i że akurat dziś kupi
jej cokolwiek. Przypadek? Możliwe, choć Meg czuła że jakiś dobry anioł czuwa
nad nią.
Miała jeszcze 20 minut, ale wolała być tam wcześniej, niż
się spóźnić.
„Nie mam butów! W czym ja tam pójdę!? W adidasach lub
trampkach!?” - zaczęła nagle panikować.
Znów zbiegła na dół, prawie potykając się o własne nogi.
- Mamooo! – krzyknęła.
- Tak kochanie? – zapytała mama ukazując się zza
łazienkowych drzwi.
- Mogę pożyczyć jakieś buty od Ciebie?
- Pewnie
- Dzięki, jesteś najlepszą mamą pod słońcem! – zawołała
wesoło Megan.
- Chyba tylko gdy czegoś ode mnie chcesz! – zaśmiała się.
- Zawsze Cię kocham. Mamuś, ja wychodzę, zadzwonię gdy będę
wracać. – rzuciła trzymając klamkę drzwi
wejściowych.
- Dobrze.
Wyszła z domu, i zaczęła podążać w stronę wyznaczonego jako
miejsce spotkania miejsca. Mieli się spotkać pod budynkiem apteki. Niestety
dziewczyna nie wiedziała, gdzie Alex chce ją zabrać.
„Poszłabym nad rzekę… to akie romantyczne!” – rozmarzyła
się, lecz nagle pomyślała „Ej! Ja go nie znam! Czemu myślę o tym wszystkim w
taki sposób! A o nim jak o chłopaku w którym się zakochałam! Tfu”
Dochodząc na miejsce spotkania Megan czuła motylki w
brzuchu. Widziała w oddali Alexa ubranego w białą koszulkę, i zwykłe, ciemne dżinsy.
Na nogach miał czarno-białe najki. Wyglądał tak…. „Idealnie” – pomyślała.
- Cześć ! – uśmiechnął się do niej.
- Hej – odparła Meg, również odsłaniając zęby.
- Ślicznie wyglądasz.
- Dzięki – odpowiedziała lekko speszona – to gdzie
pójdziemy?
- Chciałbym Cię zabrać w jedno ważne dla mnie miejsce. To niedaleko.
- Chciałbym Cię zabrać w jedno ważne dla mnie miejsce. To niedaleko.
Szli powoli rozmawiając głownie o szkole, tym co mu się w
niej podoba, jak się czuje w swojej klasie, a także co myśli o nauczycielach.
Dowiedziała się, że Alex chciałby się przepisać do którejś z równoległej klas,
ponieważ jego rówieśnicy z 2a mało mu odpowiadają. Po kilkuminutowym spacerze
doszli nad nie znane dotąd Megan miejsce. Stało tam wielkie drzewo, obok którego
płynęła wąska rzeka. Pod drzewem znajdowało się kilka skał, na których można
było usiąść. Słońce, które przedostawało się przez ciemnozielone liście
tworzyło piękne, świetlne mozaiki. Słychać było śpiew ptaków i szum wody. „Najpiękniejsze
miejsce jakie widziałam” – rozmarzyła się dziewczyna.
-Podoba Ci się?
-Bardzo! – odparła zachwycona.
- To może… usiądziemy i pogadamy?
- Jasne – powiedziała Meg siadając na jednej ze skałek.
- Dobrze się uczysz? – zaczął rozmowę Alex.
- Tak.. można tak powiedzieć. A ty?
- Nie najgorzej.
- Gdzie chodziłeś wcześniej do szkoły? – zapytała Megan.
- Ehh… czy to ważne? I tak mnie z niej wylali. To
przeszłość. – odpowiedział szybko chłopak.
-Wylali? Za co!? – zapytała lekko przestraszona.
- Za mój charakter – odparł z kpiącym uśmieszkiem – Nie jestem
jedną z tych osób które siedzą cicho, i nie mówią co im nie pasuje.
- Za to nie mogli Cię wylać.
- Tego – wskazał na pięść – też często używałem.
- Ale… - nie wiedziała co powiedzieć Meg.
- Ale co?
- Wydajesz się być taki poukładany i przyjacielski – odparła
patrząc mu w oczy.
- Teraz taki jestem. Wiesz, w te wakacje bardzo się
zmieniłem. Bójki, i te sprawy to już przeszłość. Kiedyś wszystko załatwiałem
pięściami, albo nagadywałem komuś, nie oszczędzając wulgaryzmów. Większość się
mnie bała, a nauczyciele mnie nienawidzili. Zresztą, ja ich też. Zdarzyło mi
się powiedzieć że zachowują się jak idioci, i po prosu wyjść z klasy zapalić. Byłem
bardzo nerwowy, a to mnie odstresowywało. Żałuję całego tamtego roku.
- Nadal to robisz? – zapytała z gulą w gardle.
- Chodzi o palenie? Nie. Mam pewnego dobrego anioła, który
mi pomógł – zaśmiał się.
- Jake? – próbowała zgadnąć Megan.
- Nie, on… to trochę dłuższa historia.
- Więc Lucas?
- Tak, on jest świetnym przyjacielem. – zaczął – pomógł mi w
najtrudniejszych sytuacjach. Nie lubiłem go na początku. Wydawał mi się zwykłym
idiotą, kujonem którego obchodzi tylko nauka. W sumie nie pamiętam jak zaczęła
się nasza przyjaźń. Wiem tylko, że to najlepsze co do tej pory mnie w życiu
spotkało. Gdyby nie on, pewnie byłbym teraz zwykłym dupkiem, dla którego
dziewczyna to przedmiot. Nadal moim hobby były by bójki, i pewnie popadłbym w
nałóg.
- Lucas będzie chodził ze mną do klasy – powiadomiłam go.
- Serio? Fajnie. Na pewno się zaprzyjaźnicie. – odparł wesoło.
- Mam taką nadzieję, od początku wydawał mi się miły, i
kontaktowy.
- Ale oczywiście, nie jest aż tak miły i kontaktowy jak ja –
zaśmiał się.
- Oczywiście – również się zaśmiała – Jesteś równie skromny
co Chris.
- Łączy Cię coś z nim?
- Przyjaźń.
- Tylko? – dodał.
- A co, zazdrosny? – zakpiła z niego Meg.
- Nie, nie… - odparł speszony.
- Aaaa… opowiesz mi o Jake’u? – zmieniła temat Megan.
- On był taki sam jak Lucas. Grzeczny, poukładany i dobrze
się uczył. Wszystko zmieniło się gdy do szkoły doszedł Blake. Był gorszy ode mnie.
Palił, pił, i zadawał się z jakimiś napakowanymi kolesiami. Ja byłem przy nim
niczym. Za ofiarę wybrał sobie Jake’a. Był naiwny, i dał się zmanipulować temu
debilowi. Wciągnął Jake’a w używki.
Zaczęli się przyjaźnić. Był wpatrzony w niego jak w obrazek, i chciał być jak
on. Dla wszystkich był chamski, i zawsze w obecności Blake’a starał się zrobić
coś głupiego, tak by mu zaimponować. Na
szczęście wtedy ja przyjaźniłem się już z Lucasem, i razem postaraliśmy się mu
pomóc. Nie zmienił się do końca, trochę chamskości i olewczego stosunku do niektórych
rzeczy mu zostało. Czasem jest tez za pewny siebie. Ale cieszę się, że wyciągnęliśmy
go z tego zanim było za późno.
- Ja… on… - próbowała coś powiedzieć.
- Już nie bierze. Skończył z używkami, i „nawraca się” –
dodał Alex.
- To wszystko jest dziwne… mieliście ciężko… - westchnęła
Megan.
- Najciężej pewnie miał Lucas ze mną. Wyciągnąć takiego
dupka jak ja z kompletnego dna, i zmienić mnie w taką osobę jaką jestem. Z Jake’iem
było łatwiej. Było nas dwóch, łatwiej było mu pomóc, bo większość rzeczy robił
tylko by zaimponować Blake’owi.
- Cieszę się że wszystko teraz jest dobrze. – powiedziała wesoło
Meg.
- Ten rok będzie inny. Nie jesteśmy już tymi ludźmi jakimi
byliśmy jeszcze przed wakacjami. – powiedział z dumą.
- Cieszę się że Was poznałam – uśmiechnęła się dziewczyna.
Oboje wstali, i ruszyli w drogę powrotną. Zostawili temat przeszłości
za sobą. Megan zagadywała go o jego
hobby, pasje, znajomych, rodzinę. Chciała się dowiedzieć o nim jak najwięcej.
Czuła, że stanie się on dla niej kimś ważnym…
Fajnie piszesz, naprawdę ciekawe :D
OdpowiedzUsuńZapraszam do mnie, chociaż widzę, ze juz byłaś: http://polowostycznianka.blogspot.com/ ;)
super, kiedy kolejny?
OdpowiedzUsuńAsiu, czy ty wiesz dokąd sięgają uda ?? ;D wychodzi na to, że miała sukięnkę odkrywającą pół dupy hahahaha xD
OdpowiedzUsuńAle poza tym super ! ;*
Abashbsxhbhjsxasxn *-* Tym rozdziałem poprawiłaś mi humor. Dziękuję.
OdpowiedzUsuń+ zapraszam do mnie :)