Bardzo dziękuję Wam za wszystkie komentarze :) Zmotywowały mnie, i dość szybko napisałam ten post. Jest dłuższy od poprzednich, bo tak radziła mi Milena, ale kolejne będę jeszcze dłuższe :>
Miłego czytania, następna część prawdopodobnie jutro lub w sobotę.
-----------------------------------------------------------------------------------
Megan nie
wiedziała co robić. Kawiarnia była daleko od jej domu, a parasola nie miała.
Kto by przecież taszczył parasol ze sobą w taką pogodę jaka była jeszcze przed
paroma minutami?
- Meg, ja już idę, cześć! – Pomachała jej Cathy i pobiegła w
stronę swojego mieszkania.
- To ja też już lecę, hej! – Powiedział Chris po czym
przytulił ja po przyjacielsku
pożegnanie.
Postanowiła jak najszybciej znaleźć się w domu. Szybkim
krokiem szła przez ścieżki w parku, patrząc się cały czas przed siebie. Nagle
poczuła jak jej noga ugrzęzła w czymś lepkim i mokrym.
- Cholerne błoto! – Krzyknęła i przyśpieszyła tępa.
Chciała znaleźć się jak najszybciej w domu. Wysuszyć
przemoknięte włosy, napić się gorącej herbaty, i przeczytać ostatnie rozdziały niedawno
zakupionej książki. Spędzić miłe popołudnie z dala od deszczu.
Jej włosy zaczęły się lekko falować. ‘’Wilgoć’’ – pomyślała
z wyrzutem.
Jeszcze bardziej przyśpieszyła kroku, gdy wychodząc z parku,
zauważyła jak auta rozchlapują wodę w stronę przechodniów. ‘’Znając moje szczęście
będę kolejna’’ – zakpiła sama z siebie.
Jak pomyślała, tak się stało, i w jednej chwili, jej spodnie
były całe w plamach z brązowej, brudnej wody.
- Świetnie. Chwal dalej dzień przed zachodem słońca Meg,
chwal. – powiedziała pod nosem.
Dalsza droga nie przysporzyła jej większych kłopotów,
pomijając fakt, ze gdy szła wąską, kamienistą dróżką deszcz zaczął mocniej
padać. Była już cała mokra. Wpatrywała
się w zimie, i starała się nie deptać po największych kałużach.
- Ślicznotka bez parasola? – Usłyszała głos za sobą i
przeszedł ja dreszcz.
- Co? – zapytała podnosząc wzrok.
Jej oczom ukazał się wysoki blondyn, z przemoczoną grzywką.
Jego brązowe oczy patrzyły prosto na nią. Był uśmiechnięty mimo okropnej
pogody. Na widok jej spodni zaśmiał się ukazując szereg białych zębów.
- Koleżanka trochę się ubrudziła? – zapytał ze śmiechem.
- Tylko trochę.
- Trochę? – wskazał na lewą nogawkę.
- Kurde… - odparła dziewczyna widząc wielką, brązową plamę.
– Zresztą idę już do domu, nie będę tu moknąć.
- Bluza by nie pomogła?
- Ta, wyczaruję ją sobie – drwiła z napotkanego chłopaka.
- Czary mary – powiedział zdejmując swoją bluzę, i podając
ją Megan.
- Ale.. ej, nie… no – nie wiedziała co ma zrobić w takiej
sytuacji.
- Ja Ci tylko pomagam kochana, przecież jesteś cała mokra –
zaśmiał się z dziewczyny. Dopiero teraz zauważyła, ze nie ma na sobie żadnego suchego
miejsca.
- No już, oddasz przy okazji.
- Ale jakiej okazji?
- Postaram się żeby to nie było nasze ostatnie spotkanie –
uśmiechnął się do niej.
- Proszę – wsadził jej bluzę do rąk, i uśmiechnął się
ponownie.
- Dzięki. – wydusiła z siebie i odwzajemniła uśmiech.
Chłopak poszedł w przeciwnym kierunku, a ona stała nie
wierząc, ze to co się przed chwilą stało, było prawdą.
- Ja nawet nie wiem jak masz na imię ! – krzyknęła
odwracając się w jego kierunku.
- Alex
Wzięła głęboki oddech, i poszła w swoją stronę. Powoli
ubrała bluzę, i poczuła miłe ciepło na ciele, a następnie cudowne perfumy
chłopaka. Przeszedł ją lekki dreszcz, gdy pomyślała sobie że ma na sobie bluzę
kogoś zupełnie obcego. Dość miłego i przystojnego kogoś...
Drogę do domu pokonała biegnąc. Musiała to przemyśleć.
Czytała dużo książek, ale w żadnej jeszcze bohaterka nie spotkała się z taką
sytuacją. Otworzyła drzwi do mieszkania, i nie panując nad sobą , trzasnęła
nimi. Zdjęła buty, nawet ich nie odwiązując i wbiegła po schodach do swojego
pokoju. Padła na łóżko a jednej chwili na pościeli powstała wielka, mokra
plama. Meg wzdrygnęła się i powróciła do pozycji siedzącej.
- Dziś chyba wszystko jest nie po mojej myśli – mruknęła i
nie zważając już na to, czy łóżko będzie przemoczone czy nie, położyła się i
zamknęła oczy.
- Kochanie! Zrobiłam Ci herbatę! – usłyszała krzyk mamy.
Po szybkim przebraniu się w suche ubrania zeszła do kuchni
włócząc nogami, i patrząc się w ziemie. Gdy weszła do pomieszczenia, zastała
mamę gotującą obiad.
- Na stole – wskazała kubek.
- Ta, dzięki – odpowiedziała cicho.
- Nie w humorze? – zapytała mama ze smutną miną.
- Wszystko OK.
- Leciał dziś taki film… nie pamiętam tytułu. Dwójka ludzi
spotyka się, i choć widzieli się pierwszy raz, zaczęli ze sobą rozmawiać i.. a!
Jak przypomni mi się tytuł to sama obejrzysz – Opowiadała z wielkim entuzjazmem
Megan wzięła kubek z herbatą, i bez słowa poszła do swojego
pokoju. Przykryła się kocem, i wpatrywała się w jeden punkt w pokoju. Myślała o
tym co się wydarzyło, i choć tego nie chciała, od razu uśmiech pojawił się na jej twarzy. Poczuła się wtedy
jak w filmie. Była szczęśliwa. Stop klatka. Chciałaby żeby niektóre chwile
trwały dłużej. Żeby niektóre osoby nie odchodziły. Jak na razie, z jej myśli
nie odchodziło tylko jego imię – Alex.
Awwwwwwwwwww ;3 Nadrobiłam wszystkie rozdziały, a spotkanie z Alexem..absahdjhdchbxjdc *-*
OdpowiedzUsuń+zapraszam do mnie :)
kolejny, bardzo wciągające, jesteśmy z Tobą xD.
OdpowiedzUsuńCzeeeekaaaam na następny!
OdpowiedzUsuńTrzy słowa:
TO JEST BOSKIE!!!!!
Mam nadzieje, ze wpadniesz także do mnie:
recenzowniamimi.blogspot.com
przeczytałam wszystko od początku i ... podoba mi się ! ;)
OdpowiedzUsuńświetnie piszesz, możesz mnie powiadomić jak napiszesz coś nowego? serio, genialne :)
też pisze opowiadanie, zapraszam : eyes-of-the-world.bloog.pl
Dłuższe rozdziały, akcja, wątek miłosny ♥
OdpowiedzUsuńWyhaczyłam tylko literówkę, i w drugim rozdziale błąd ortograficzny. Ale ogólnie jest idealnie ♥
No i obiecuję, że dziś dodam notkę na Enjoy Cooking.;*
soooo sweeet *.* Ten dialog był cudny <3 Tylko pisz nieco dłuższe ;3
OdpowiedzUsuń