czwartek, 6 czerwca 2013

Rozdział trzeci



   Bardzo dziękuję Wam za wszystkie komentarze :) Zmotywowały mnie, i dość szybko napisałam ten post. Jest dłuższy od poprzednich, bo tak radziła mi Milena, ale kolejne będę jeszcze dłuższe :> 
Miłego czytania, następna część prawdopodobnie jutro lub w sobotę.
-----------------------------------------------------------------------------------

  Megan nie wiedziała co robić. Kawiarnia była daleko od jej domu, a parasola nie miała. Kto by przecież taszczył parasol ze sobą w taką pogodę jaka była jeszcze przed paroma minutami?
- Meg, ja już idę, cześć! – Pomachała jej Cathy i pobiegła w stronę swojego mieszkania.
- To ja też już lecę, hej! – Powiedział Chris po czym przytulił ja po przyjacielsku  pożegnanie.
Postanowiła jak najszybciej znaleźć się w domu. Szybkim krokiem szła przez ścieżki w parku, patrząc się cały czas przed siebie. Nagle poczuła jak jej noga ugrzęzła w czymś lepkim i mokrym.
- Cholerne błoto! – Krzyknęła i przyśpieszyła tępa.
Chciała znaleźć się jak najszybciej w domu. Wysuszyć przemoknięte włosy, napić się gorącej herbaty, i przeczytać ostatnie rozdziały niedawno zakupionej książki. Spędzić miłe popołudnie z dala od deszczu.
Jej włosy zaczęły się lekko falować. ‘’Wilgoć’’ – pomyślała z wyrzutem.
Jeszcze bardziej przyśpieszyła kroku, gdy wychodząc z parku, zauważyła jak auta rozchlapują wodę w stronę przechodniów. ‘’Znając moje szczęście będę kolejna’’ – zakpiła sama z siebie.
Jak pomyślała, tak się stało, i w jednej chwili, jej spodnie były całe w plamach z brązowej, brudnej wody.
- Świetnie. Chwal dalej dzień przed zachodem słońca Meg, chwal. – powiedziała pod nosem.
Dalsza droga nie przysporzyła jej większych kłopotów, pomijając fakt, ze gdy szła wąską, kamienistą dróżką deszcz zaczął mocniej padać. Była już cała mokra.  Wpatrywała się w zimie, i starała się nie deptać po największych kałużach.
- Ślicznotka bez parasola? – Usłyszała głos za sobą i przeszedł ja dreszcz.
- Co? – zapytała podnosząc wzrok.
Jej oczom ukazał się wysoki blondyn, z przemoczoną grzywką. Jego brązowe oczy patrzyły prosto na nią. Był uśmiechnięty mimo okropnej pogody. Na widok jej spodni zaśmiał się ukazując szereg białych zębów.
- Koleżanka trochę się ubrudziła? – zapytał ze śmiechem.
- Tylko trochę.
- Trochę? – wskazał na lewą nogawkę.
- Kurde… - odparła dziewczyna widząc wielką, brązową plamę. – Zresztą idę już do domu, nie będę tu moknąć.
- Bluza by nie pomogła?
- Ta, wyczaruję ją sobie – drwiła z napotkanego chłopaka.
- Czary mary – powiedział zdejmując swoją bluzę, i podając ją Megan.
- Ale.. ej, nie… no – nie wiedziała co ma zrobić w takiej sytuacji.
- Ja Ci tylko pomagam kochana, przecież jesteś cała mokra – zaśmiał się z dziewczyny. Dopiero teraz zauważyła, ze nie ma na sobie żadnego suchego miejsca.
- No już, oddasz przy okazji.
- Ale jakiej okazji?
- Postaram się żeby to nie było nasze ostatnie spotkanie – uśmiechnął się do niej.
- Proszę – wsadził jej bluzę do rąk, i uśmiechnął się ponownie.
- Dzięki. – wydusiła z siebie i  odwzajemniła uśmiech.
Chłopak poszedł w przeciwnym kierunku, a ona stała nie wierząc, ze to co się przed chwilą stało, było prawdą.
- Ja nawet nie wiem jak masz na imię ! – krzyknęła odwracając się w jego kierunku.
- Alex
Wzięła głęboki oddech, i poszła w swoją stronę. Powoli ubrała bluzę, i poczuła miłe ciepło na ciele, a następnie cudowne perfumy chłopaka. Przeszedł ją lekki dreszcz, gdy pomyślała sobie że ma na sobie bluzę kogoś zupełnie obcego. Dość miłego i przystojnego kogoś...
Drogę do domu pokonała biegnąc. Musiała to przemyśleć. Czytała dużo książek, ale w żadnej jeszcze bohaterka nie spotkała się z taką sytuacją. Otworzyła drzwi do mieszkania, i nie panując nad sobą , trzasnęła nimi. Zdjęła buty, nawet ich nie odwiązując i wbiegła po schodach do swojego pokoju. Padła na łóżko a  jednej chwili na pościeli powstała wielka, mokra plama. Meg wzdrygnęła się i powróciła do pozycji siedzącej.
- Dziś chyba wszystko jest nie po mojej myśli – mruknęła i nie zważając już na to, czy łóżko będzie przemoczone czy nie, położyła się i zamknęła oczy.
- Kochanie! Zrobiłam Ci herbatę! – usłyszała krzyk mamy.
Po szybkim przebraniu się w suche ubrania zeszła do kuchni włócząc nogami, i patrząc się w ziemie. Gdy weszła do pomieszczenia, zastała mamę gotującą obiad.
- Na stole – wskazała kubek.
- Ta, dzięki – odpowiedziała cicho.
- Nie w humorze? – zapytała mama ze smutną miną.
- Wszystko OK.
- Leciał dziś taki film… nie pamiętam tytułu. Dwójka ludzi spotyka się, i choć widzieli się pierwszy raz, zaczęli ze sobą rozmawiać i.. a! Jak przypomni mi się tytuł to sama obejrzysz – Opowiadała z wielkim entuzjazmem
Megan wzięła kubek z herbatą, i bez słowa poszła do swojego pokoju. Przykryła się kocem, i wpatrywała się w jeden punkt w pokoju. Myślała o tym co się wydarzyło, i choć tego nie chciała, od razu uśmiech pojawił się na jej twarzy. Poczuła się wtedy jak w filmie. Była szczęśliwa. Stop klatka. Chciałaby żeby niektóre chwile trwały dłużej. Żeby niektóre osoby nie odchodziły. Jak na razie, z jej myśli nie odchodziło tylko jego imię – Alex.

6 komentarzy:

  1. Awwwwwwwwwww ;3 Nadrobiłam wszystkie rozdziały, a spotkanie z Alexem..absahdjhdchbxjdc *-*
    +zapraszam do mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. kolejny, bardzo wciągające, jesteśmy z Tobą xD.

    OdpowiedzUsuń
  3. Czeeeekaaaam na następny!
    Trzy słowa:
    TO JEST BOSKIE!!!!!
    Mam nadzieje, ze wpadniesz także do mnie:
    recenzowniamimi.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. przeczytałam wszystko od początku i ... podoba mi się ! ;)
    świetnie piszesz, możesz mnie powiadomić jak napiszesz coś nowego? serio, genialne :)
    też pisze opowiadanie, zapraszam : eyes-of-the-world.bloog.pl

    OdpowiedzUsuń
  5. Dłuższe rozdziały, akcja, wątek miłosny ♥
    Wyhaczyłam tylko literówkę, i w drugim rozdziale błąd ortograficzny. Ale ogólnie jest idealnie ♥
    No i obiecuję, że dziś dodam notkę na Enjoy Cooking.;*

    OdpowiedzUsuń
  6. soooo sweeet *.* Ten dialog był cudny <3 Tylko pisz nieco dłuższe ;3

    OdpowiedzUsuń